#dieta #jakschudłam #dietacud #suplementy #zdrowadieta #collagengold #metabolicbalanceZapraszam na najnowszy film, w którym opowiem o tym jak dbam o zdrowie, Cześć! Jem i szybko chudnę. Schudłam 10 kg w miesiąc. Sałatka na odchudzanie! Zdrowa dieta. szybka utrata masy ciała. Gotuj i jedz ile chcesz! Taka zdrowa sa Współpraca/Cooperation:lelilka@interia.plFB:https://www.facebook.com/karakorollaTV/IG:https://www.instagram.com/karakorolla/ Sandra Kubicka karierę modelki zaczęła w wieku 13 lat. Marzyła o pracy na wybiegu, by to osiągnąć musiała jednak schudnąć do wymaganej wagi. Skończyło się to . AUTORWIADOMOŚĆ [konto usunięte] Wysłany: 9 kwietnia 2015, 10:00 Hej dziewczyny EUREKA!! Od samego początku ciąży męczą mnie mdłości. Nie wymiotuje ale jest mi tak nie dobrze na samą myśl o jedzeniu że schudłam od początku ciąży 3kg. Jedyne na co mam ochotę to słodycze Wczoraj byłam u swojej gin, przedstawiłąm jak sie ma sprawa i zaleciła pić mi hebrate ze świeżym imbirem i pic wit c 1000 po poł tabletki 2 razy dziennie, przy wiekszych mdlosciach 3xdziennie. Wczoraj sie zastosowałam i dzis po raz pierwszy od jakis 5 tygodni zjadłam normalnie z apetytem śniadanie Nie wiem jak działa to na wymioty ale może warto spróbować Znajoma Postów: 29 22 Wysłany: 9 kwietnia 2015, 10:28 Piłam herbatę z imbirem (trzy cienkie plasterki na kubek herbaty) wczoraj wieczorem i rzeczywiście pomogło. Jak się doda cytrynę i odrobinę miodu jest po prostu pyszna Polecam! pa2 lubi tę wiadomość [konto usunięte] Wysłany: 9 kwietnia 2015, 11:53 A ja musiałam po imbirowej hebacie przyspieszać na schodach, jak leciałam do wc z wiadomej przyczyny ;pp ale o witaminę C zapytam mojej gin w sobotę. [konto usunięte] Wysłany: 9 kwietnia 2015, 11:55 Mnie też nie bardzo smakuje sam imbir, ale na pewno pomaga. Popołudniu dodam cytrynę i miód jak mówi Agromi może będzie lepsza julita Autorytet Postów: 3182 4326 Wysłany: 9 kwietnia 2015, 13:41 u mnie mdłości były od 7 do 14tc, pomagało trochę rzucie gumy miętowej aż mnie szczęka bolała a tak na poważnie to wszystko mi przeszło jak odstawiłam mleko i inne produkty mleczne. po mleku umierałam.... polkosia Autorytet Postów: 8561 7428 Wysłany: 9 kwietnia 2015, 14:24 Moim zdaniem cytryna wzmaga mdłości, bo to jednak kwas... Ale możecie spróbować. Mi imbir nie pomógł. Klementysia 2015 psn Matylda 2016 cc Jaśmina 2018 psn Aurora 2021 psn olcia88 Autorytet Postów: 671 1000 Wysłany: 9 kwietnia 2015, 18:12 Ja stosuję opaski na ręce sea band, miałam je w domu bo stosowałam jak byłam stewardessa, mam niby rozmiar dla dzieci, więc fajnie mi uciska. Odkąd je odnalazłam i założyłam to jest lepiej. Po przebudzeniu pod ręką muszę mieć od razu jedzenie, inaczej nie ma opcji, żebym wstała. Mąż przynosi mi Danio a dziś kupiłam suszone banany Imbir jest powszechnie znany ze swoich własciwości przeciw mdłościom, jest we wszystkich preparatach lokomitiv i innych na choroby lokomocyjne. Ja na jakąś łódkę ze znajomymi czy na prom zawsze brałam wodę z kilkoma plasterkami imbiru. Teraz dodaję do herbaty a do potraw dodaję imbir w proszku. Bo wpływa jeszcze na odporność, która w ciąży pozostawia wiele do życzenia. Pozdrawiam pa2 lubi tę wiadomość [konto usunięte] Wysłany: 9 kwietnia 2015, 18:27 Myślę że dużo mi jeszcze pomaga wit C 1000 rozpuszczana w wodzie. Aż lepiej mi sie robi po jej wypiciu anulka20 Autorytet Postów: 2193 1122 Wysłany: 10 kwietnia 2015, 21:22 nie chce was straszyć wszystkiego próbowałam i do tej pory zdarzają się wymioty i mdłości całodniowe i to czasem takie , że normalnie nie funkcjonuję :/mi na chwilę pomagały tabletki prevomit lekarz polecił Anulka20 Synek Wiktor [konto usunięte] Wysłany: 12 kwietnia 2015, 08:45 Mi tez imbir nie pomaga. Sproboje jeszcze ta wit C. muamua Ekspertka Postów: 195 123 Wysłany: 12 kwietnia 2015, 22:21 Na mnie herbatka ze świeżym imbirem działała na krótko, ale dzisiaj zaczęłam żuć imbir, z którego ją robiłam i to naprawdę wyeliminowało na dłużej mdłości - 13 dpo - 108 (3 tc 5 dzień), - 15 dpo - 316 (4 tc), - 22 dpo - 3541 (5tc) - - 6t6d [konto usunięte] Wysłany: 13 kwietnia 2015, 07:01 Ja polecam opaski sea band - nosze dokladnie od 7 kwietnia od godziny 16-17 a wymiotowalam tylko 3 razy wylasnie 7 kwietnia ;p rewelacja opaski zdejmuje jedynie do kapieli :p mdlosci sa, czasem nawet takie konkretne, ale na pewno lagodniejsze niz byly Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2015, 07:01 justa1234 Autorytet Postów: 2280 2564 Wysłany: 13 kwietnia 2015, 17:17 Mam mdłości na maksa ale imbiru nie nawidze pod żadna postacią więc muszę się męczyć :'( Rozmarzona Autorytet Postów: 2226 1440 Wysłany: 18 kwietnia 2015, 12:45 Sa tez inne sposoby niz imbir:) Pierwszym sposobem, o ktorym slyszalam to zjedzenie krakersa przed opuszczeniem wyrka,lekarz wspominal tez o platkach migdalowych . Jak one dzialaja to nie wiem, poniewaz mnie na szczescie mdlosci pominely,ale dziele sie informacjami:) justa1234 lubi tę wiadomość Jestes juz z nami moni1403 Ekspertka Postów: 197 136 Wysłany: 18 kwietnia 2015, 21:21 Też słyszałam żeby coś zjeść przed wstaniem z łóżka, ale u mnie to nie działa .... w sumie to na mnie nic nie działa ...... ale i tak jest lepiej teraz niż w poprzedniej ciąży wtedy do 4 msc jadłam suchy chleb i popijałam tymbarkiem ewka993 Debiutantka Postów: 10 60 Wysłany: 20 kwietnia 2015, 21:50 Ja polecam biszkopty przed spaniem zjeść ze dwa trzy i rano zaraz jak się obudzisz , najlepiej miec je w przy łóżku mi pomaga zai2014 Autorytet Postów: 591 510 Wysłany: 21 kwietnia 2015, 21:29 Dziewczyny a mam jeszcze takie dość nietypowe pytanie: czy znacie jakis lek na chorobę lokomocyjną, który mogą zażywać kobiety w ciąży. W jednej aptece pytałam i Pani powiedziała ze wszystkie na bazie imbiru(np. Lokomotiv), mówiła ze nawet lekarze przepisują je kobietom w ciąży które mają mdłości. Natomiast w drugiej aptece pan z opakowania tegoż Lokomotivu przeczytał że nie zaleca się stosowania w ciąży. A moze Wy posiadacie jakąś wiedzę na ten temat? Bliźniaki są z nami :* Martitta. Koleżanka Postów: 39 84 Wysłany: 27 kwietnia 2015, 14:49 Hej dziewczyny. Moje mdłości zaczęły się jakiś tydzień temu. Co drugi dzień kilka godzin w ciągu dnia jest nawet znośnych, ale ranki, po południa i wieczory są nie do zniesienia. W brzuchu czuje jak mi wszystko jeździ, kto siedzi koło mnie może usłyszeć te wszystkie bulgoty. Staram się jeść, ale nie mam w ogóle apetytu przez te nudności. U mnie nie działa nic, ani kwaśne, ani krakersy, biszkopty, popijanie wody... Żadne mięty czy imbiry. Po prostu czuję, że czasem przejdzie a czasem nie i nie zależy to od żadnych przyjmowanych doustnie pokarmów. Rano też nie mogę nic zjeść po wyjściu z łóżka, bo muszę zażywać Euthyrox na czczo i popijać wodą co sprawia, że wzmaga mi się głód, a muszę odczekać zawsze min. 30 min... Mam nadzieję, że to szybko zleci, bo odbiera mi to całą radość z ciąży ;(( Czuję się po prostu koszmarnie. CÓRECZKA >>niedoczynność tarczycy<< Trisska Znajoma Postów: 26 8 Wysłany: 29 kwietnia 2015, 09:49 Martitta. wrote: Hej dziewczyny. Moje mdłości zaczęły się jakiś tydzień temu. Co drugi dzień kilka godzin w ciągu dnia jest nawet znośnych, ale ranki, po południa i wieczory są nie do zniesienia. W brzuchu czuje jak mi wszystko jeździ, kto siedzi koło mnie może usłyszeć te wszystkie bulgoty. Staram się jeść, ale nie mam w ogóle apetytu przez te nudności. U mnie nie działa nic, ani kwaśne, ani krakersy, biszkopty, popijanie wody... Żadne mięty czy imbiry. Po prostu czuję, że czasem przejdzie a czasem nie i nie zależy to od żadnych przyjmowanych doustnie pokarmów. Rano też nie mogę nic zjeść po wyjściu z łóżka, bo muszę zażywać Euthyrox na czczo i popijać wodą co sprawia, że wzmaga mi się głód, a muszę odczekać zawsze min. 30 min... Mam nadzieję, że to szybko zleci, bo odbiera mi to całą radość z ciąży ;(( Czuję się po prostu koszmarnie. Mam identycznie... tez na czczo biorę tą tabletkę i potem trzeba czekać, chociaż i tak jeść się nie chce i nic nie pomaga... Okropność EMI_KUB Znajoma Postów: 16 12 Wysłany: 5 maja 2015, 13:30 Kochane moje... Ja zmagam się z silnymi wymiotami a o mdłościach to nie wspomnę... Do świata żywych postawiła mnie witamina B6. Nic innego nie pomogło, a próbowałam naprawdę wszystkiego. Dzięki niej zaczynam troszkę jeść...a wymioty i mdłości ustępują... Jak na razie to koszmar... Ale słyszałam, że około 10tygodnia wszystko zaczyna się uspokajać Przeglądając Internet często możemy natknąć się na wiele informacji na temat odżywiania, zdrowego stylu życia, doboru produktów. Część informacji jakie odczytujemy znajduje potwierdzenie w nauce i doświadczeniu, jednak nagminnie pojawiają się też stwierdzenia i „fakty” wyssane z palca. Dana informacja zaczyna krążyć po sieci, trafiać do coraz większej liczby odbiorców i zbierać coraz większe grono wyznawców. Odpowiedzcie sobie sami na pytanie ile razy słyszeliście tekst w stylu „moja koleżanka schudła, bo odstawiła gluten”.Przyjrzyjmy się zatem kilku mitom żywieniowym:Tyjemy od glutenuOstatnio bardzo popularne stały się diety eliminacyjne, szczególnie dieta bezglutenowa. Część osób, stosujących je podąża za modą, druga część błądzi w poszukiwaniu recepty na nienaganną sylwetkę i doskonałe samopoczucie.„Schudłam, bo odstawiłam gluten” – słyszeliście to kiedyś? Najprawdopodobniej było to wynikiem spożywania mniejszej ilości kalorii, wprowadzeniem (często nieświadomym) deficytu energetycznego poprzez wyeliminowanie produktów zbożowych i niewprowadzenie zamienników bezglutenowych na ich miejsce. Przyjmujemy mniej energii niż potrzebujemy i w efekcie wysokoprzetworzone produkty w diecie bezglutenowej często są bardziej kaloryczne niż wyroby glutenowe. Włączając je do diety i nie zmieniając pozostałych nawyków żywieniowych, pochłoniemy więcej bezglutenowa, jak i inne diety eliminacyjne nie powinna być sposobem na redukcję masy ciała czy poprawę samopoczucia. Stosowanie jej, powinno być uargumentowane wskazaniami medycznymi. Jej nieumiejętne i nieuzasadnione stosowanie może przynieść więcej szkód niż mięśniowa ma mniejszą objętość niż tłuszczowa Waga, a na jej szalach porównanie kilograma mięśni z kilogramem tłuszczu – na pewno kojarzycie tę grafikę. Na tego typu zdjęciach autorzy pokazują, że ta sama masa tkanki mięśniowej jest około 3 razy mniejsza objętościowo od tłuszczowej. Duża część zobaczyła i uwierzyła, że jest to prawdą. Mózg lubi zapamiętywać obrazy. Jednak jaka jest prawda?To fakt, kilogram mięśni ma mniejszą objętość od kilograma tłuszczu. Jednak musicie wiedzieć, że różnica ta nie jest tak spektakularna, jak pokazują media:1 kilogram tkanki tłuszczowej to objętość 1,1 litra,1 kilogram tkanki mięśniowej – około 0,96 to około 15% różnicy, nie 200-300% jak w rozpowszechnionym produkt = niskokaloryczny produktCzęsto błędnie utożsamiamy zdrowe produkty z produktami niskokalorycznymi. Wydaje się, że zamieniając przetworzone przekąski (paluszki, chipsy, ciastka) na te zdrowe, możemy jeść je do woli, jednak to podejście może być bardzo złudne:Jednymi z najbardziej kalorycznych przekąsek są orzechy. Garść orzechów włoskich to aż 200 kcal – dla porównania garść chipsów to koszt energii około 100 kcal,Masło orzechowe – aż 140 kcal w jednej łyżce (20 g), popularna Nutella zawiera ich mniej, bo „tylko” 108 kcal (w tej samej ilości).Bakalie: garść rodzynek (30 g) = 86 kcal, dla porównania ta sama ilość winogron, z których powstają rodzynki to tylko 21 produkty są bardzo cenne i powinny być obecne w naszej diecie, jednak jak zawsze należy postawić na umiar, bo niestety zdrowy produkt nie równa się produkt schudnąć, więc nie jem tłuszczuWiele osób, szczególnie kobiety, chcąc zgubić zbędne kilogramy całkowicie eliminuje tłuszcz z diety, wystrzegając się go jak ognia. Owszem – dobrym rozwiązaniem jest rezygnacja z fast foodów, tłustych mięs (np. wieprzowiny), ograniczenie masła, śmietany czy też istnieją też zdrowe tłuszcze, bogate w kwasy omega-3 i omega-6, które nie tylko wspomagają pracę serca, obniżają ciśnienie krwi, poziom cholesterolu ale też mają działanie hamujące apetyt. Źródłami nienasyconych kwasów tłuszczowych są roślinne (np. oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej sojowy)AwokadoOrzechy, Nasiona i pestki, siemię lniane,Tłuste ryby morskie: łosoś, makrela, tuńczyk, z powyższych produktów nie jest dobrym rozwiązaniem, zarówno dla osób będących na diecie redukcyjnej, jak i tych, utrzymujących zerowy bilans energetyczny.„Robię formę”, więc potrzebuje odżywki białkowejCzęsto zaczynając przygodę ze sportem i siłownią, można popaść w szał suplementów i odżywek proteinowych. Zdajmy sobie sprawę z tego, że odżywki białkowe są jedynie produktem, który służy uzupełnieniu ewentualnych niedoborów białka. Nie powinny stanowić podstawy naszej musisz pić szejków białkowych, żeby mieć pożądaną sylwetkę. Owszem możesz – jako dodatek, jednak podstawą (jeśli nie ma przeciwwskazań) powinny być produkty białkowe takie jak: chudy drób (kurczak, indyk), ryby, mleko i przetwory mleczne (jogurty, twaróg, serki wiejskie), jaja czy też rośliny strączkowe (soja, ciecierzyca, groch).Nie można łączyć ogórka z pomidoremChoć ten mit już dawno został obalony, to czy była w nim odrobina prawdy i skąd się w ogóle wziął? Bez obaw, nic złego nie dzieje się w naszym organizmie kiedy łączymy te dwa produkty: żadne „szkodliwe związki” czy „trujące substancje” tutaj nie całej sprawie chodzi jedynie o witaminy i ich dezaktywacje, mianowicie: w ogórkach obecny jest enzym – askorbinaza, który odpowiada za rozkład witaminy C, obecnej w pomidorach. Spożywając ogórka z pomidorem, spowodujemy że mniej witaminy C zostanie przyswojone. Jednak nie ma to negatywnych skutków dla organizmu. Idąc tym tropem nie powinniśmy łączyć ogórka z innymi warzywami/owocami bogatymi w tę witaminę (papryka, truskawki, jarmuż).Więcej korzyści przyniesie nam podaż wszystkich wyżej wymienionych warzyw, niż rezygnacja z któregoś z nich ze względu na mało znaczące straty witaminy. Klasyczna sałatka z ogórkiem i pomidorem to nie żadna trucizna, nie wypłukuje mikroskładników z organizmu, ani nie szkodzi w żaden sposób. Nie wolno jeść po 18Ten mit jest jednym z bardziej absurdalnych jakie kiedykolwiek usłyszałam. Jeśli nie możemy jeść po 18 to co z osobami, które pracują na nocne zmiany? Wyobrażacie sobie pracować 8 godzin bez żadnego pożywienia? Ciężkie zadanie…Ostatni posiłek (czy to w nocy, czy to w dzień) powinniśmy spożyć około 2-3 godziny przed snem, czyli: jeśli kładziesz się spać o 23, kolację zjedz do godziny 21, jeśli twój sen zaczyna się o 6 rano, ostatni posiłek zjedz do 4 itd. Sen jest od tego, aby nasz organizm mógł się w pełni zregenerować, dlatego procesy trawienne nie powinny zakłócać jego nocnego Karolina Woś W sumie to schudłam więcej, ale z moich wyliczeń wynika, że średnio wychodzi 5 kg miesięcznie. W Święta troszkę sobie pozwoliłam i bardzo dotkliwie to odczułam, paradoksalnie nie na wadze, ale o tym za chwilę. Po kolei :) Obiecałam już milion razy, że rozpiszę punkt po punkcie, wszystkie zmiany, które wprowadziłam, żeby schudnąć. Nie będzie źle bo wprowadziłam właściwie tylko 3. Wystarczył tydzień… 7 dni, żebym poczuła ogromną poprawę samopoczucia, spadek wagi i … kolejny paradoks – przypływ energii :) Myślę, że tym wpisem obalę kilka stereotypów. A już na 100% zachęcę Cię do podjęcia wyzwania (które właściwie to wcale nie jest jakimś wielkim wyzwaniem… to tylko kwestia zmiany przyzwyczajeń). Już nie przeciągam. Już zaczynam, już, już :) 1. Zmiana diety – niestety. Im szybciej wbijesz sobie do głowy, że nie ma żadnej drogi na skróty tym lepiej dla Ciebie. Kolejną rzeczą, którą musisz sobie tym razem wybić z głowy jest to, że na diecie będziesz chodziła głodna :) Ja nie jestem w stanie przejeść tego, co Kamil mi w moim planie rozpisał. Przy niewielkim wysiłku na siłowni, który jest dla mnie raczej przyjemnością i oderwaniem się od rutyny dnia, ale o tym za chwilę, pochłaniam dziennie 1534 kalorie w 5 posiłkach dziennie. I wychodzi na to, że 5 posiłków jest ważniejsze od tego co zjesz! Serio! A kolejna sprawa… prawdopodobnie pochłaniasz złe białko i węglowodany w złych proporcjach. Większość z nas tak ma… jemy więcej chleba, ziemniaków, makaronu i … słodyczy niż białka czy to w postaci mięsa czy nabiału. Kamil rozpisał mi fantastyczną dietę. Już Ci o niej pisałam kiedyś. Mam w niej podane ilości białka, węglowodanów i tłuszczu, które mam spożyć w danym posiłku. Wszystkiego pilnuje aplikacja, którą mam wgraną na iPhone (moja to Fitatu). Zmiana diety to podstawa. 80% sukcesu. Rozumiesz to? Twój pot na siłowni to tylko 20% tego co musisz zrobić. Najważniejsze to nauczyć się jeść… od nowa. Mi, w porzuceniu złych nawyków pomogło też smażenie na powietrzu w Philips Airfryer. O tym też już Ci pisałam kilkakrotnie, ale podobnie jak z samą zmianą diety muszę wspomnieć Ci o tym urządzeniu kolejny raz bo jest genialne! Airfryer w połączeniu z aplikacją Fitatu to mistrzostwo. Zanim coś zjesz, wrzucasz sobie to do aplikacji a ta wylicza Ci kaloryczność danej potrawy. Wiesz ile możesz dodać tłuszczu żeby zachować smak i nie przekroczyć ilości na dany posiłek. Philips Airfryer umożliwia Ci totalne zrezygnowanie z tłuszczu ale jak się okazuje, troszkę tego tłuszczyku jest wskazane. I to jest właśnie idealne. Możesz też użyć go do dressingu do sałaty a kotleta z piersi usmażyć sobie zupełnie bez (moim zdaniem lepsze rozwiązanie), ale zawsze masz tą możliwość. Podczas diety tradycyjne smażenie w tłuszczu odpada zupełnie. Nie ma takiej opcji. Ale jeśli nie chcemy rezygnować ze smaku smażonego jedzenia to to urządzenie jest doskonałą alternatywą. Dzięki temu, że smaży powietrzem, nie musimy używać tłuszczu, otrzymujemy smak tradycyjnie smażonej potrawy. Jedzenie jest chrupiące na zewnątrz, a miękkie w środku. Inaczej pozostaje Ci tylko gotowanie w wodzie, na parze… może pieczenie w piekarniku? Ale ja, wyliczając sobie odpowiednio kalorie w Fitatu potrafię sobie przygotować mielonego w panierce i zmieścić się w ryzach posiłku. A frytki z tym urządzeniem nagle przestają być wrogiem diety :) Bo w tych frytkach najgorszy był tłuszcz! Frytki smażone tradycyjnie mają 311 kcal na 100g. Wiesz ile ma ich ziemniak, który pokutuje za te nieszczęsne frytki? 76 kcal/100g! Z Airfryerem możesz więc sobie w trakcie diety pozwolić nawet na fryty (mają do 80% mniej tłuszczu niż usmażone w tradycyjnej frytkownicy, albo i wcale go nie mają bo robienia totalnie bez tłuszczu też próbowałam i śmiało nadają się na zamiennik frytek z fastfoodu), tylko pamiętaj o tym białku! To niesamowicie ważne, bo to właśnie białko buduje Twoje mięśnie! No właśnie… mięśnie… 2. Mięśnie, sport – tutaj najlepiej by było gdybym poprosiła mojego trenera o wypowiedź, ale najwyżej go poproszę żeby nam troszkę więcej opowiedział o tym jeśli będziesz zainteresowana. Skoro dieta to 80% sukcesu to po co nam sport? Ano po to, żeby przyspieszyć metabolizm np. mój, z racji nieregularnych posiłków, osiągnął stan depresji. Tyłam nie jedząc. Nieźle nie? Moje mięśnie zanikały a chęć podniesienia się rano z łóżka nie istniała. Maciek ściągał mnie za nogę i podawał mi dożylnie kawę. Dopiero wtedy zaczynałam funkcjonować, ale do tego też za chwilę wrócimy. Jeszcze o tych mięśniach. Ja ćwiczę na siłowni. 10 minut rozgrzewki na bieżni żeby rozruszać stare kości i godzinka na siłowni. Nie pocę się jakoś specjalnie. Jest bardzo przyjemnie. W zależności od dnia robimy sobie różne partie w 3-4 seriach po 20 powtórzeń. Zaczynaliśmy od 12 powtórzeń. To tak informacyjnie dla Ciebie. Ćwiczymy wszystkie mięśnie. Nie ma czegoś takiego jak chudnięcie w określonych miejscach. Chudniemy na całym ciele a nad mięśniami trzeba popracować wszystkimi. Im więcej tkanki mięśniowej tym więcej energii potrzebują a skąd ją biorą? Z tłuszczu ofc. :) Dlatego rozwijanie mięśni serio się przydaje! Organizm potrzebuje więcej paliwa bo ma większe „silniki” :) A my dzięki temu chudniemy w oczach. Po treningu siłowym chodzę sobie na bieżni. Od pół godziny do godziny. Po godzinie właściwie mogłabym już iść tak do rana, ale zamykają mi siłownię bo ćwiczę wieczorami :) A dlaczego ja idę a nie chodzę na bieżni? Bo utrzymuję tętno 137. To jest akurat tętno dobre dla mnie, do spalania tłuszczu. Gdybym miała wyższe (czyli biegłabym) trening na bieżni z redukcji zmieniłby się na… chyba wytrzymałościówkę (ale ja się aż tak nie znam w tej terminologii, mogę się mylić). Ważne, że trzeba pamiętać o tym tętnie i lepiej iść wolniej a dłużej. Nasze boczki i pupka nam za to podziękują. 3. Sen – zaskoczona? Ja byłam bardzo. I to chyba wymagało ode mnie największego poświęcenia. 8 godzin snu dziennie i koniec kropka! Przyznaję się, jem nieregularnie, ale mój sen to już nawet nieregularnym nie można nazwać… on raz jest, raz go nie ma. A właściwie to był. Bo wraz z pierwszym postawieniem nogi na siłowni nagle poczułam, że po powrocie najważniejsze jest cieplutkie łóżeczko a nie podbijanie internetu :) Dzięki temu, przestałam mieć problemy z porannym wstawaniem albo z opadaniem z sił w środku dnia. Zniknęły też moje bóle głowy, które prawdopodobnie były efektem leżenia w łóżku z komputerem w niewygodnej pozycji. Dobry sen jest niezbędny do utrzymania metabolizmu na normalnym poziomie. Różnica godziny snu jest odczuwalna podczas treningu a o tym jak szaleje organizm, kiedy nie wie, za jaki czas będzie mógł się zregenerować już nawet nie wspominam. Z ŻYCIA WZIĘTE Na koniec miał być jeszcze przykład, który powinien utwierdzić Cię w przekonaniu, że to co Ci napisałam rzeczywiście działa. Za mną kiepski miesiąc. Naprawdę kiepski. Zaczęło się niewinnie od gorszego stanu podczas „tych dni”. Gorszy stan w połączeniu z przesileniem wiosennym i pierwszą wizytą Matiego w przedszkolu (czytaj pierwszą chorobą po pierwszych 3 dniach przedszkola) przyczynił się do mojej OKROPNEJ CHOROBY, przez którą leżałam nieżywa w łóżku przez kilka dni. Moja dieta, treningi i regularny sen spakowały manatki i tyle widziałam towarzystwo. Zostałam sama… ja i moje zarazki, po których przyszły Święta i dietetyczna katastrofa – wyjazd do teściów. Tam nie ma Airfryera… z resztą teść na Airfryera nawet by nie spojrzał bo dla niego, dobre jedzenie oznacza tłuste jedzenie i nie ma innej możliwości. Zgadzam się. Tłuszcz jest nośnikiem smaku i nikt mu tego nie odbierze, ale jeśli do tego dorzucimy białe pieczywo i sałatkę warzywną to już amen w pacierzu. Aaaa no i jeszcze przecież ciasto… ciasto, na które w domu też sobie pozwalałam, robiąc wersję FIT w Airfryerze. Niestety babciny alfabet wydaje mi się, w pewnym momencie wyklucza istnienie liter F, I, T :) Ma być smacznie a nie jakoś… oszukańczo :) Moralniak kosmiczny… załamka totalna. Ale po poświętnym ważeniu okazało się, że… Nie przytyłam. Waga stanęła mi w miejscu. Prawdopodobnie spadło mi trochę masy mięśniowej, ale z drugiej strony, nie miałam tej masy zbyt wiele jeszcze więc i spadać nie miało co. W miejsce masy pewnie wskoczyło trochę tłuszczyku, ale ogólnie obstawiam, że mój metabolizm walczył. Widziałam z resztą różnicę we wchodzeniu po schodach na 3 piętro, które pomimo wycieńczenia chorobą pokonywałam jak młoda sarenka (w drodze NA ŚWIĘTA) :) Najgorsze było moje samopoczucie. Mój brzuch wyszedł bardziej niż Mikołajowi po mleku i ciasteczkach 6 grudnia. Po schodach (PO ŚWIĘTACH) schodziłam jak balon, a dopiero co luźne spodnie nagle zaczęły mnie ściskać w pasie. Bez przytycia! Rozumiesz co się ze mną stało? Tłuszcz w nadmiernych ilościach połączony z białą mąką zrobił swoje… Nigdy więcej nie chcę się tak czuć. NIGDY. POWRÓT Święta, święta i po świętach. Choroba i po chorobie. Od 2 tygodni znów jestem na właściwej ścieżce. Wrócić okazuje się, że było baaaardzo prosto. Wystarczyło podnieść zadek z kanapy i ruszyć na siłownię a wszystkie zapasy (słoiki) zwiezione od teściów do domu, oddać mężowi i dziecku :) Chociaż mąż też biedny cierpi i sam chce już wracać do towarzyszenia mi w moim FIT LIFE. Podłapał to skubaniec! Wie, że nie wolno ciasteczek i cukiereczków, sam mówi, że po tłustym czuje się ospały i ociężały, świadomie podjada mi moje cuda z AirFryera i szykuje się sam do Kamila. Podobno do lata ma być z niego ciasteczko… (dla mnie to on jest ciasteczko, aaaale kaloryferem na brzuszku nie pogardzę) ;) Mam dla Ciebie jeszcze prezent. Odchudzające źródło dobrego białka, błonnika i… spalacza tłuszczu w postaci ostrych papryczek chilli. Co to takiego? #omnomnom #palcelizać Tajskie kotleciki rybne z sosem salsa z mango Składniki: 1 dojrzałe mango 1½ łyżeczki czerwonej pasty chili 3 łyżki świeżej kolendry lub natki pietruszki sok i skórka z 1 limonki 500 g filetów z białej ryby 1 jajko 1 drobno posiekana cebula dymka 50 g wiórków kokosowych Utrzyj rybę na purée, a następnie wymieszaj z 1 jajkiem, 1 łyżeczką soli oraz pozostałą częścią skórki z limonki, czerwonej pasty chili (ja używam pasty Harisa – ostra jak żyletki) :) i soku z limonki. Wymieszaj z kolendrą, cebulą dymką i dwiema łyżkami wiórków kokosowych. Umieść pozostałe wiórki kokosowe na głębokim talerzu. Z masy rybnej uformuj okrągłe kotleciki i obtocz wiórkami kokosowymi. Spłacz je i umieść w koszu Airfryera nagrzanego do 180°C. Smaż kotleciki przez 7 minut aż uzyskają złocisty kolor. Oczywiście możesz to zrobić na patelni, na pewno będą smaczne, ale za kaloryczność nie biorę odpowiedzialności ;) Podawaj ciasteczka rybne z sosem salsa z mango. Sos zrobisz krojąc mango w kostkę, zalewając je sokiem z połowy limonki i mieszając z łyżeczką Harisy albo pasty z papryczek chilli. Dorzuć też świeżą kolendrę dla aromatu <3 Smacznego! :* Przepis na Tajskie kotleciki pochodzi z książki kucharskiej dołączonej do urządzenia Philips Airfryer. Więcej szczegółów o urządzeniu znajdziesz tutaj a kupisz je w Media Expert. Do zmiany stylu życia niejako zmusiły mnie problemy zdrowotne, a dokładniej skutki nietolerancji pokarmowych. Pierwszy raz zmieniłam tryb życia nie po to żeby schudnąć, tylko by zawalczyć o swoje zdrowie i samopoczucie. Metodą prób i błędów zaczęłam eliminować z diety produkty, które ewidentnie mi szkodziły. I tak z mojego jadłospisu wyparował nabiał i gluten. Ograniczyłam też spożywanie mięsa, na diecie roślinnej czułam się o niebo lepiej. Znałam zasady tworzenia pełnowartościowych jadłospisów więc sama zaczęłam je komponować. Z dnia na dzień czułam się lepiej, a waga z tygodnia na tydzień tylko pytał czy robiłam sobie badania na nietolerancje pokarmowe, bo jeśli nie to pewnie podążam za modą. W końcu niejedzenie laktozy i glutenu jest ostatnio takie modne. Ostrzegano mnie, że to bardzo szkodliwe, że trzeba jeść mięso bo ma dużo b12 i pić mleko bo ma dużo wapnia i jest w swoich postanowieniach, regularnie robiłam badania i jeśli były jakieś niedobory to szybko je nadrabiałam (np niedobór żelaza pięknie podbiłam chlorellą w tabletkach i sokiem z kiszonych buraków). Miesiąc temu wykonałam test FIT (food intelerance test) i moje podejrzenia potwierdziły się w 100%. Nie toleruję nabiału i zbóż zawierających glutenem. Na 176 produktów powinnam wyeliminować z diety 54. wyżej wspomniany nabiał, gluten, jajka, grzyby, orzechy laskowe, włoskie, tuńczyka czy to jest nietolerancja pokarmowa IgG zależnaTo nieprawidłowa reakcja organizmu na dostarczony pokarm. I tak niewinny banan, który sam w sobie nie jest szkodliwy może przez nasz układ odpornościowy być uznany za obcy, w wyniku czego we krwi będą wytwarzane przeciwko niemu przeciwciała w klasie IgG. To z kolei prowadzi do postania stanu zapalnego, uwalniania wolnych rodników tlenowych i innych substancji dosłownie uszkadzających nasze zdrowe wolnych rodników uszkadza komórki organizmy co prowadzi do wycieńczenia sytemu odpornościowego oraz do tego, że zapalenie przyjmuje charakter nietolerancji pokarmowych IgG zależnychObjawów jest naprawdę mnóstwo. To może być ogólne osłabienie, zmęczenie czy bóle głowy, które zwykle tłumaczymy wysokim/niskim ciśnieniem. To mogą być wymioty, biegunki, wzdęcia czy zaparcia, które z kolei tłumaczymy zwykłym zatruciem pokarmowym. Bóle stawów i mięśni co niektórzy tłumaczą zmianą pogody bądź ogólnym przemęczeniem. Objawami może być też przybieranie na wadze, depresja, nadaktywność u dzieci, drażliwość, zaburzenia w prawidłowym funkcjonowaniu jelit czy problemy z tych objawów możemy już nawet nie zauważać, albo tłumaczymy je sobie różnymi czynnikami zewnętrznymi. Objawy moją pojawić się po kilku godzinach, albo po kilku dniach po zjedzeniu danego produktu. Ja po zjedzeniu nabiału czy glutenu niepożądane reakcje zauważałam już po dwóch godzinach. Byłam jednak w głębokim szoku kiedy na liście produktów „zakazanych” znalazłam jajka czy banany. Po nich nigdy nie zauważyłam, żadnej negatywnej reakcji. W przypadku tych produktów reakcja była opóźniona (utajona). W praktyce wyglądało to tak, że posiłek zjedzony w piątek skutkował pojawieniem się negatywnych reakcji w niedziele albo w ważne nietolerancja IgG zależna może być też przyczyną dolegliwości przewlekłych takich jak ADHD, astma, AZS, depresja, zespół jelita drażliwego, RZS, migrena czy nietolerancji pokarmowej IgG zależnejWykonałam test w jednym z lubelskich centrów medycznych. Badanie kosztowało 550zł. Pobrano mi krew i poinformowano, że wyniki będą gotowe za ok 20 dni. Po tym czasie miałam wgląd do wyników 176 pokarmów test wykrył aż 54 przeciwciał. Pokarmy mogą wywoływać bardzo silną silną, umiarkowaną bądź słabą reakcję immunologiczną. Poniżej wycinek z mojego raportu. Produkty oznaczone kolorem powinny zniknąć z mojej się, że zrobiłam to badanie. Dzięki temu wiem na czym stoję i mogę z pełną świadomością wyeliminować produkty, które mi szkodzą. Upewniłam się w tym, że nie toleruję laktozy i glutenu, i że moje podejrzenia co do kilku innych produktów były uzasadnione. Klucz to obserwować swój organizm i zauważać zachodzące w nim nieprawidłowe reakcje. Szczerze mówiąc zasmuciła mnie informacja o wyeliminowaniu z diety jajka (zarówno białka jak i żółtka wywołuje ono bardzo silną reakcję immunologiczną). Jajko to bardzo zdrowy produkt. Jajecznica, omlet, kotlety, ciasta, pasztety… będę musiała używać zamienników. I choć nie jadłam jajek codziennie to bardzo odczuję ich brak w zrobienie badania namówiłam też męża i teraz podczas komponowania jadłospisów uwzględniam też jego się przestawiłam i wyeliminowałam z mojego jadłospisu produkty w listy zakazanej. Mam dylemat co do produktów na które reakcja immunologiczna jest słaba i umiarkowana. Póki co je odstawię, ale po jakimś czasie zacznę je powoli wprowadzać i sprawdzać reakcję organizmu. Po wykonaniu testu polecane jest wprowadzenie diety rotacyjnej. Dietę rotacyjną stosuje się po to, aby uniknąć przeciążenia alergenami należącymi do tej samej grupy produktów spożywczych. Co więcej dieta rotacyjna redukuje ryzyko wystąpienia alergii na produkty spożywcze, które wcześniej były dobrze tolerowane. Generalnie nasza dieta powinna być bardzo zróżnicowana. Jeśli jemy kasze to często zmieniajmy jej rodzaje (jaglana, gryczana, pęczak, jęczmienna). To samo w przypadku owoców, warzyw, zbóż, olejów, przypraw, mięs czy owoców no i wprowadźmy do swojej diety antyoksydanty! To one „walczą” z wolnymi rodnikami. Co prawda niewielka część antyoksydantów powstaje w naszym organizmie, ale po 25 roku życia przestajemy je produkować. Właśnie dlatego tak ważne jest dostarczenie antyoksydantów w owocach i temat jest kontrowersyjny i budzi skrajne emocje. Co więcej, jest grupa alergologów, która podważa sens diagnozowania alergii IgG i uważa je za bezsensowne. Odsyłam Was do świetnego wywiadu z ekspertem z Instytutu Mikroekologii dr Patrycja Szachtą TUTAJ. Ta rozmowa rozwiewa wszystkie wątpliwości.

odstawiłam mleko i schudłam